LKS Unia Turza Śląska - strona oficjalna

Strona klubowa

Zegar

Wyniki

Ostatnia kolejka 12
MKS Ruch Zdzieszowice 3:4 MZKS Lechia Dzierżoniów
Górnik II Zabrze S.S.A 3:1 BTP Stal Brzeg
GKS Pniówek Pawłowice 1:1 KS Polkowice
KS Falubaz Zielona Góra 1:1 BTS Rekord Bielsko - Biała
TS Gwarek Tarnowskie Góry 2:0 MKS Miedź II Legnica
MKS Piast Żmigród 0:0 BKS Stal Bielsko - Biała
MZKS Zagłębie II Lubin 7:2 KS Polonia Głubczyce
1 KS Ślęza Wrocław 1:1 KS Skra Częstochowa
LKS Unia Turza Śląska 1:1 KS Stilon Gorzów Wlkp.

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 13
KS Stilon Gorzów Wlkp. - MKS Ruch Zdzieszowice
KS Skra Częstochowa - LKS Unia Turza Śląska
KS Polonia Głubczyce - 1 KS Ślęza Wrocław
BKS Stal Bielsko - Biała - MZKS Zagłębie II Lubin
MKS Miedź II Legnica - MKS Piast Żmigród
BTS Rekord Bielsko - Biała - TS Gwarek Tarnowskie Góry
KS Polkowice - KS Falubaz Zielona Góra
BTP Stal Brzeg - GKS Pniówek Pawłowice
MZKS Lechia Dzierżoniów - Górnik II Zabrze S.S.A

Statystyki drużyny

Wywiady

WYWIAD Z KAPITANEM DRUŻYNY LKS UNIA TURZA ŚLĄSKA
DAWIDEM SKRZYSZOWSKIM  ( Grudzień 2013
)

Ponieważ rok 2013 powoli się kończy, o wydarzeniach jakie się w nim zdarzyły, o naszych sukcesach, o roli kapitana w drużynie i wiele innych ciekawych informacji znajdziecie w wywiadzie udzielonym naszej stronie internetowej przez kapitana naszej drużyny Dawida Skrzyszowskiego.

- Cześć Dawidzie. Na początek zapytam, czy łatwo jest być kapitanem Unii Turza ?
      Jest to dla mnie przede wszystkim duże wyróżnienie i korzystając z okazji chciałbym podziękować kolegom z drużyny za zaufanie jakim mnie obdarzyli na początku tego roku i powierzyli mi tę funkcję. Nie mogę mówić tutaj o trudnościach wynikających z pełnienia tej roli, ponieważ Ci, którzy mnie znają wiedzą doskonale, że jestem osobą, która żyje drużyną, sprawami klubu i jest to dla mnie naturalne. Jeśli więc w jakikolwiek sposób mogę pomóc zawodnikom czy klubowi, obojętnie na jakiej płaszczyźnie jego działalności, to po prostu robię to najlepiej jak potrafię. Muszę jednak uczciwie przyznać, że wynika to bardziej z mojego podejścia do ludzi, do piłki, niż z roli kapitana, którą mi powierzono.
- Ponieważ zakończyliśmy już na boisku rok 2013, chciałbym zapytać Cię, czy spodziewałeś się aż tak dobrych wyników naszego zespołu ?
        Niepodważalnym faktem jest to, że rok 2013 na zawsze zapisał się w historii turskiej piłki.Pamiętasz jak brzmiał napis na naszych koszulkach przygotowanych z okazji awansu ?
- Oczywiście : "Jedyna taka historia "
       
Dokładnie "Jedyna taka historia " i taka właśnie jest prawda. W tym roku słowa te nabierają szczególnego znaczenia - historyczny awans, oddanie do użytku nowego stadionu, niesamowita seria zwycięskich spotkań ligowych z rzędu, która zatrzymała się na liczbie 12, pierwszy w historii awans zespołu do finału Pucharu Polski na szczeblu  Podokręgu Racibórz, wysoka pozycja w lidze okręgowej po rundzie jesiennej, nieodnotowane dotąd wielkie wsparcie naszych kibiców i wiele innych czynników, które można dziś spiąć klamrą i podsumować ten rok jako bardzo, ale to bardzo udany.
- Statystyki są w pewien sposób oszałamiające.
         Rzeczywiście, wiemy, że w oficjalnych meczach zaliczyliśmy 25 zwycięstw, 4 remisy i tylko 6 porażek, nie przegraliśmy również żadnego sparingu, cieszę się więc, że mogłem być częścią tego wszystkiego. Świetna sprawa i wyjątkowe uczucie. A wracając do poprzedniego pytania, to wiesz dobrze, że przychodząc do Unii razem z Mirkiem Pawlusińskim, Marcinem Ogiermanem i Łukaszem Strzeleckim, chcieliśmy grać o coś więcej niż utrzymanie. Chcieliśmy pomóc drużynie i dać jej od siebie jak najwięcej, aby osiągnąć cel, dlatego musiałem wierzyć w dobry rezultat. Przyznam jednak, że wyniki osiągane w samym 2013 roku zaskoczyły mnie pozytywnie i świadczy to tylko o potencjale, jaki jest w tej drużynie, drużynie która mam nadzieję nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
- Po rundzie jesiennej poprzedniego sezonu mieliśmy aż 9 punktów straty do premiowanego awansem miejsca w tabeli. Czy w drużynie nie wyczuwało się uczucia straconej szansy na upragniony awans ?
          Jeśli ja, chociaż na chwilę zwątpiłbym w tą drużynę, w cel jaki był do zrealizowania, to nie powinienem być kapitanem. Masz rację, że po rundzie jesiennej strata punktowa wydawała się dosyć spora i faktem jest, że mało było osób, które dawały nam szanse na awans. Wierzyłem jednak w ten zespół do końca i zawsze powtarzałem, że cel zrealizujemy. Jak widać nie pomyliłem się.
- Po dobrych wynikach w zimowych sparingach, niespodziewanie nie udał się zespołowi start do wiosennych rozgrywek. Jak myślisz co było tego przyczyną?. Czy popełniony został jakiś błąd w przygotowaniach? Jak oceniasz pracę trenera Szymiczka ?
          Zespół został zimą przebudowany, a oczekiwania ludzi związanych z Unią wzrosły. W naszym lokalnym środowisku piłkarskim słychać było dużo opinii świadczących o tym, że mimo punktowej straty jesteśmy jednym z kandydatów do awansu. Początek był faktycznie nieudany i zaczęto w nas wątpić. Nie poradziliśmy sobie na wstępie tej rundy głównie z presją oraz taktyką zespołów takich jak Ruda Kozielska czy Kornowac, które grając z nami, schowane były za podwójną gardą, a my przyjmując mocno ofensywny styl nadziewaliśmy się na kontry, które obnażyły nasze słabości taktyczne. Coś szwankowało, ale nie widzę tutaj winy w przygotowaniach, które trener Piotr Szymiczek miał zaplanowane na bardzo wysokim poziomie, a i frekwencja na treningach była wzorowa.Oceniając pracę trenera Szymiczka, trzeba zauważyć, że Unia była pierwszym klubem w którym pracował jako pierwszy trener drużyny seniorów, dlatego też uważam, że zarówno klub jak i on sam mogą być zadowoleni z wyników osiąganych z zespołem. Najpierw zdołał utrzymać Unię w A klasie, a następnie postawił sobie za cel walkę o lokaty premiowane awansem. Zdobył w 19 kolejkach 30 punktów, ale w pewnym momencie coś nie zadziałało tak jak potrzeba, i jak sam kiedyś powiedział, nie potrafił już do nas dotrzeć, aby zmienić oblicze tej drużyny, i złożył rezygnację. Mimo tych okoliczności, nie można mu jednak odebrać tego, że przyczynił się również do awansu Unii do klasy okręgowej.
- Przysłowiowym"strzałem w dziesiątkę" okazało sie przekonanie do pracy w naszym klubie trenera Jana Adamczyka. Czy drużyna nie obawiała się trochę współpracy z dość impulsywnym i wymagającym szkoleniowcem ?
         
  Trener Jan Adamczyk to bezapelacyjnie ojciec sukcesu sportowego Unii w 2013 roku. To człowiek obdarzony wielką charyzmą i bardzo dużą wiedzą trenerską, dlatego przekonanie takiego trenera do objęcia Unii należy uznać za wielki sukces Zarządu Klubu. Była to jak się później okazało właściwa droga. Trener Adamczyk potrafił szybko zmobilizować nas do jeszcze cięższej pracy, a co najważniejsze odbudował zespół mentalnie. Pomógł nam uwierzyć we własne możliwości i wygrał z nami 11 spotkań z rzędu, czyli wszystkie w których prowadził Unię w A klasie. To budzi szacunek. Większość zawodników znała metody pracy trenera i w pełni je akceptowaliśmy, wierzyliśmy, że to człowiek. który może nam tylko pomóc i tak jest do dzisiaj. Ciężka praca zarówno w meczach ligowych jak i na treningach zaowocowała, dlatego to, że trener Adamczyk jest wymagającym szkoleniowcem wpływa jak najbardziej korzystnie na drużynę. Z pełną świadomością mogę stwierdzić, że bez niego Unia nie byłaby w tym miejscu w którym się obecnie znajduje.
- Niebagatelną rolę w awansie do klasy okręgowej odegrały udane zimowe transfery. Czy ty jako kapitan naszego zespołu nie obawiałeś się problemów z utrzymaniem odpowiedniej atmosfery w tej w dużej mierze nowej drużynie ?
 
           Pozyskać w przerwie zimowej 5 zawodników, którzy od razu wchodzą do pierwszej jedenastki to nie lada sztuka. Zarządowi się to udało. Tak się złożyło, że wszystkich tych piłkarzy znałem z gry w Czarnych Gorzyce i tam tworzyliśmy naprawdę zgraną grupę. Tym razem spotkaliśmy się w innym, sąsiednim klubie, a to że znaliśmy się już wcześniej i mieliśmy zawsze pozytywne wzajemne relacje, było dodatkowym plusem. To naprawdę fajna grupa ludzi, dlatego o atmosferę w zespole nie można było się martwić.
- Wspomniałeś o Czarnych Gorzyce, klubie z którego przyszedłeś do Unii. Jak wspominasz czas spędzony w tej drużynie, w której grałeś przez wiele sezonów ?
            Jeśli chodzi o wspomnienia dotyczące "Czarnych" to zawsze chcę zachować te najlepsze, bo to jest już dla mnie zamknięty rozdział. Grałem w różnych klubach, nie wliczając w to Unii, i nigdzie nie było tak kapitalnej atmosfery jak właśnie w Gorzycach. Poznałem przez te lata wielu fajnych ludzi, dobrych zawodników z którymi miałem okazję grać, i z którymi do dziś utrzymuję kontakt. "Czarni" zawsze będą więc zajmować szczególne miejsce w mojej pamięci, i to się nie zmieni. Przeżyłem tam o wiele więcej miłych, niż tych gorszych chwil. Zostawiałem na boisku naprawdę sporo zdrowia. Szkoda, że tak to wszystko się ułożyło, że drużyna zaliczyła spadek i obecnie gra w A klasie. Uważam, że zabrakło im jednak w pewnym momencie głównie pokory, a za zły stan rzeczy obwiniano wszystkich, prócz siebie. Wybrano w Gorzycach po prostu inną drogę budowania zespołu, i mimo tego, że ta koncepcja początkowo skończyła się spadkiem, to może w niedalekiej przyszłości  klub ten ponownie wróci do okręgówki, czego im naprawdę życzę.
- Wróćmy jednak do Unii. W rundzie wiosennej poprawie uległa przede wszystkim gra obronna naszego zespołu. Czy Tobie również wydaje się, że oprócz trafionych transferów, dużą rolę odegrała dyscyplina taktyczna wprowadzona przez trenera Adamczyka ?
            Masz rację, w rundzie jesiennej zeszłego sezonu nasza gra charakteryzowała się tym, że zdobywaliśmy dużo bramek, ale niestety równie dużo traciliśmy. Jak wspomniałeś, transfery to jedna rzecz, ale trener Adamczyk rzeczywiście wprowadził dużą dyscyplinę taktyczną i jest to jego bardzo mocna strona. Poprawiliśmy zdecydowanie grę obronną całego zespołu. Zawsze powtarzam młodym zawodnikom, że warto słuchać jego wskazówek m.in. dotyczących przemieszczania się po boisku, bo dzięki temu mogą się stać lepszymi piłkarzami, bardziej przydatnymi dla zespołu.
- Dużym wzmocnieniem okazał się również transfer "last minute" Pawła Kulczyka, który wraz z przyjściem trenera Adamczyka zaczął strzelać bramki jak na zawołanie. Czy sądzisz, że bez niego także udałoby się awansować ?
             Oczywiście,że Paweł wniósł do drużyny dużo dobrego, a jego dorobek bramkowy był wyjątkowy, ale mówiąc o samych strzelcach bramek nie można zapomnieć o Dominiku Zganiaczu, który tych bramek w przeciągu całego sezonu zdobył najwięcej. Sporo bramek zdobyli również Mirek Pawlusiński czy Tomek Kowalewski. Wspomnieć należy również Daniela Burzyńskiego, który moim zdaniem był najlepszym naszym piłkarzem w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu. Wybrał jednak inną drogę, postawił na pracę i dlatego nie ma Go dziś w Turzy, a szkoda. Na awans pracowało więc wielu zawodników i nie można mówić tutaj tylko o tych którzy zdobywali bramki, bo byłoby to niesprawiedliwe. Każdy z zawodników dołożył swoją cegiełkę do tego osiągnięcia.

- Czy jako kapitan absolutnego beniaminka klasy okręgowej nie obawiałeś się, że zespól spocznie na laurach i zadowoli się walką o utrzymanie ?
         Musimy przyznać, że nie jesteśmy takim typowym beniaminkiem, no może tylko z nazwy. Większość z nas zawodników, występowała już w wyższych ligach niż okręgówka, dlatego oczekiwania wobec naszej gry też pewnie były większe i zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Nie bałem się o to, że będziemy walczyć o utrzymanie, bo mamy ambitnych piłkarzy, ambitnego trenera i fajnie, że tak szybko staliśmy się czołową drużyną tej ligi. Sztuką jednak będzie utrzymać się w tej czołówce jak najdłużej.
- Również w przerwie letniej działacze stanęli na wysokości zadania sprowadzając do klubu kilku wartościowych zawodników. Jak odbierasz te letnie transfery ? Który z nowych zawodników okazał się najbardziej przydatny dla zespołu ?
          Letnie transfery okazały się być znakomite. Gabriel Szkatuła jest ostoją defensywy, Bartek Sikorski świetnie kieruje grą naszego zespołu, do tego zdolni młodzieżowcy, Adam Ucher uniwersalny zawodnik grający po lewej stronie boiska bądź na środku obrony, ponadto dwóch bocznych obrońców Rafał Ganita i Daniel Gojny z których Unia będzie miała jeszcze wiele pożytku. Każdy wniósł do drużyny swoje walory, jedni w większym, drudzy w mniejszym stopniu. Jeśli miałbym już kogoś szczególnie wyróżnić to na pewno byłby to Bartek.
- Początek rozgrywek, podobnie jak wiosną nie był zbyt udany.
       Jesteśmy po prostu takim zespołem ( śmiech ). Zaczynamy rundę nie najlepiej, a w końcowym rozrachunku okazuje się, że jesteśmy w absolutnej czołówce. Po 12 kolejnych zwycięstwach w końcu doznaliśmy porażki w derbowym pojedynku z Czyżowicami, ale trener Adamczyk podchodził do tego faktu z cierpliwością, bo liczy się tylko efekt i wynik końcowy. Zapewniał, że forma przyjdzie we wrześniu i październiku i tak się stało. Dziś już prawie nikt nie pamięta, że Unia słabo rozpoczęła sezon. Teraz trzeba już jednak spoglądać w przyszłość, aby jak już wspomniałem wcześniej, tę dyspozycję zespołu utrzymać.
- Jak drużyna złapała odpowiedni rytm ciężko było Was pokonać. Szczególnie na nowym boisku w Turzy stworzyliście wraz z kibicami prawdziwą "twierdzę" nie do zdobycia. Czy uważasz, że można tę serię kontynuować również wiosną?
           Masz rację, do tej pory na nowym obiekcie w Turzy nikomu nie udało się wygrać i tylko pechowy remis z Gołkowicami na otwarcie spowodował stratę punktów. Oczywiście będziemy chcieli tę passę podtrzymać jak najdłużej, ale trzeba pamiętać, że nikt nie ma recepty na wygrywanie, bo wtedy rywalizacja nie miałaby sensu Dla naszych kibiców warto jednak wygrywać jak najczęściej.
- Na pewno i Ty jesteś zadowolony z czwartej lokaty w tabeli i 30-tu zdobytych punktów. Ale mnie interesuje coś innego. Czy, być może jako przyszły trener, widzisz jakieś elementy w naszej grze które musimy poprawić ?
           Ze zdobyczy punktowej jestem zadowolony, choć żałuję trochę straconej szansy na objęcie pozycji wicelidera. Jeśli chodzi o drugą część pytania, powiem tak, trener Adamczyk doskonale wie, który element gry zespołu, czy poszczególnych zawodników należy poprawić i należy mu w tej materii zaufać. Wierzę, że doskonale sobie z tym poradzi.
- Grałeś już w swojej karierze w niejednym klubie. Czy z którymś z nich wywalczyłeś awans do klasy wyższej?. Co takiego szczególnego jest w klubie z Turzy, że najpierw wywalczył awans do klasy okręgowej, a po nim należy do czołówki w tejże klasie ?
        
Jak mówi jeden z moich kolegów  "karierę to zrobił Boniek" ( śmiech ). Ja nazywam to przygodą związaną z piłką. Grałem w kilku klubach, ale to z Unią zasmakowałem awansu do wyższej ligi. To klub, który wkroczył na właściwy kierunek. Pracują w nim oddani ludzie, którzy stawiają sobie ambitne cele. Widać rozwój na wielu płaszczyznach. Zmienia się infrastruktura obiektu, tworzą się nowe grupy młodzieżowe, a wyniki seniorów przyciągają uwagę ludzi z zewnątrz, w tym mediów. Pewnymi krokami ta drużyna wkroczyła na zupełnie inny poziom, zarówno sportowy, organizacyjny jak i marketingowy, i stało się tak w ciągu zaledwie jednego roku.
- To są ważne sprawy, ale wydaję się, że równie ważnym elementem jest kadra trenerska, no i Wy zawodnicy
          Aby zbudować drużynę z charakterem i sercem do gry, którą chcą oglądać kibice potrzeba czasu i rozwagi. Trenerowi Adamczykowi udało się to bardzo szybko, ponieważ wie jakich piłkarzy dobierać do swojego zespołu. Panuje u nas świetna atmosfera w szatni i przekłada się to również na wyniki. Kiedyś ktoś zarzucał, że w Turzy nie ma młodzieżowców i taki stan rzeczy doprowadzi nas do degradacji po roku gry w okręgówce. A dzisiaj można śmiało powiedzieć, że tacy zawodnicy jak Ucher, Ganita, Gojny czy Sitek mogliby spokojnie występować  jednocześnie w pierwszej jedenastce. Uważam, że obecnie wszystko zmierza w dobrym kierunku i cieszę się, że jestem tego częścią, ponieważ Unia to drużyna z mojej miejscowości, w której mieszkam już prawie 7 lat.
- Powiedz mi, jak oceniasz swoją postawę w całym mijającym roku 2013
          Jestem zawodnikiem i nie powinienem sam siebie oceniać, to byłoby niesprawiedliwe, dlatego wolę jak za grę na boisku i realizowanie założeń taktycznych rozlicza mnie trener. Daję z siebie zawsze tyle na ile mnie w danym momencie stać. Tak ogólnie uważam, że runda wiosenna była dużo lepsza w moim wykonaniu niż zakończona niedawno runda jesienna. Moja gra przynosiła wtedy więcej korzyści dla drużyny, a jesienią nie było już tak dobrze, na co wpływ miały również czynniki pozasportowe. Mam więc świadomość tego, że w kolejnej rundzie muszę się poprawić i obiecuję, że tak będzie. Mam swój osobisty cel do zrealizowania.
- Pomimo 33 lat jesteś jednym jeśli nie z najlepszych to przynajmniej najszybszych bocznych pomocników w III grupie klasy okręgowej. Jak to się robi ?
           Dziękuję bardzo za tak pozytywną opinię, to miłe, że ktoś tak myśli, ale takie pochwały przyjmuję zawsze z pokorą, ponieważ z doświadczenia wiem, że dziś ktoś cię bardzo chwali, a za chwilę bez konkretnego powodu potrafi ostro skrytykować i dlatego trzeba mieć do tego duży dystans.Ja znam swoje walory i nie będę temu zaprzeczał, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego jakie są moje niedoskonałości. Niezależnie od tego ile masz lat, sztuką jest, aby te atuty, które posiadasz stały się również atutami drużyny którą reprezentujesz, bo wtedy przynoszą najwięcej korzyści. Piłka nożna to nie jest przecież sport indywidualny.
- Na pewno nie zamierzasz jeszcze kończyć swojej przygody z piłką na wysokim poziomie, ale chciałbym wiedzieć, czy już wiesz co będziesz robił jak już "to" się stanie. Czy zostaniesz przy piłce, a jeśli tak to w jakim charakterze, bardziej trenera czy działacza?
           Piłka to moja pasja i będzie w moim życiu zawsze obecna. W jakiej roli będę najbardziej przydatny, czas pokaże. Przyznam jednak, że zarówno praca trenera jak i rola działacza, byłyby dla mnie jakimś kolejnym wyzwaniem.
- Wiem, że prowadzicie rodzinną firmę, niedawno urodziła Ci się córeczka, ciągle grasz w piłkę. Czy da się to wszystko pogodzić? Może udzielisz jakichś rad innym zawodnikom będącym w podobnej sytuacji.
           Piłka to jedna rzecz, życie rodzinne i praca to inne sprawy. Potrzeba wiele samodyscypliny, aby kosztem jednej rzeczy nie zaniedbywać pozostałych. Trzeba to wszystko oddzielać, choć wiadomo, że czasem się nie da. Kiedy wracam do domu po pracy, treningu czy meczu, po prostu robię wszystko, aby być tym kogo potrzebuje żona czy córeczka,i myślę, że mi się to udaje. Muszę jednak przyznać, że moja żona zawsze była po mojej stronie jeśli chodzi o piłkę, i akceptuje do dzisiaj moją pasję, a to niezwykle ważne. Jestem jej za to wdzięczny.
- Ponieważ zbliżają się Święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok, czego chciałbyś życzyć sobie, swoim kolegom z drużyny i licznym sympatykom naszego klubu ?
         
Nie będę tutaj zbyt oryginalny, i powiem krótko, że .... zdrowia !!! Jeśli ono jest, można wszystko.

- Dziękuję za życzenia i za rozmowę.
 

WYWIAD Z NAJLEPSZYM STRZELCEM 2013 ROKU W DRUŻYNIE LKS UNIA TURZA ŚLĄSKA -  PAWŁEM KULCZYKIEM - ( Styczeń 2014 )

W dalszej części można zapoznać się z treścią rozmowy przeprowadzonej przez naszą stronę internetową z Pawłem Kulczykiem, czołowym zawodnikiem naszego klubu, najlepszym strzelcem roku 2013 w drużynie seniorów. 

- Witaj Pawle !
  Witam. Na początku naszej rozmowy chciałbym wszystkim odwiedzającym naszą klubową stronę internetową życzyć Szczęśliwego Nowego Roku, samych sukcesów w życiu, zdrowia i radości z każdego dnia.
- Dzięki za życzenia. Widzę, że pojawiłeś się jednak na treningach w naszym klubie. Czy to oznacza, że zostajesz na rundę wiosenną w Unii ?
   Po rozmowach m.in. z trenerem i kolegami z drużyny postanowiłem zostać. Nie musieli mnie zbytnio do tego przekonywać. W Turzy czuję się dobrze, nie mam żadnych konfliktów z Zarządem czy pozostałymi zawodnikami, wręcz przeciwnie, dogaduję się ze wszystkimi, a na Zarząd zawsze mogę liczyć.
- Wiem, że miałeś kilka propozycji zmiany barw klubowych, szczególnie lider IV ligi zespół z Jastrzębia wykazywał duże zainteresowanie Twoją osobą
  To fakt, choć byłem zaskoczony, gdy poinformowano mnie o zainteresowaniu z ich strony. Było to zresztą na razie zaproszenie na treningi czy ewentualny sparing, więc droga do jakiegokolwiek transferu była jeszcze daleka. Teraz przyszedł czas na okres przygotowawczy z Unią, chcę się skupić na intensywnym treningu, a co będzie latem, czas pokaże.
- Wróćmy jeszcze do początków Twojej gry w naszym klubie. Czy kiedy przychodziłeś do Unii w marcu ubiegłego roku spodziewałeś się, że będziesz odgrywał w tym zespole tak wielką rolę ?
  Muszę przyznać, że to, iż wylądowałem w Turzy to był dość spontaniczny pomysł, w którym niemały udział miała osoba na którą w klubie zawsze można liczyć. Oczywiście to obecny kapitan naszej drużyny Dawid Skrzyszowski, i myślę, że gdyby nie on, różnie mogłaby się potoczyć moja dalsza przygoda z piłką. A wracając do pytania, to nie spodziewałem się tego, zresztą chyba tak naprawdę nikt sie tego nie spodziewał. Początek nie wskazywał na to, że będzie to udana runda, ale na szczęście wszystko potoczyło się tak a nie inaczej.
- Jak sądzisz co sprawiło, że nie miałeś zbytnio udanej rundy jesiennej w IV-ligowej Fortecy Świerklany ?
  Szczerze mówiąc myślę, że zabrakło mi wszystkiego po trochu...Zabrakło mi wiary w siebie, na pewno też skuteczności, bo sytuacji miałem bez liku, no i na koniec trochę tak potrzebnego w sporcie szczęścia. Na pewno marnowałem swoje okazje sam, nie mogę mieć o to do nikogo pretensji, na treningi i okres przygotowawczy nie mogłem narzekać. Pod okiem trenera Piotra Haudera wiele się nauczyłem, ale nie potrafiłem tego przełożyć na postawę na boisku.
- Odbudowałeś jednak formę strzelecką w Turzy. 31 bramek zdobytych w 31 meczach rozegranych dla naszego klubu czy to w lidze, czy Pucharze Polski nie może być dziełem przypadku.
  Szczerze powiedziawszy nie wiedziałem, że aż tyle się tego uzbierało. Cieszę się, że w końcu mogłem pokazać na co mnie stać, a z drugiej strony to muszę w tym miejscu podziękować moim kolegom z drużyny za wspaniałe asysty.
- Czy pomogła Ci w tym osoba trenera Jana Adamczyka, czy może przeważył fakt, że znałeś już większość nowych kolegów z gry w Czarnych Gorzyce ?
  Trener Jan Adamczyk miał bardzo duży wpływ na przebieg mojej przygody z piłką, dlatego moim zdaniem ma również wpływ na to jak teraz zachowuję się na boisku. Staram się dawać z siebie wszystko na treningach i trener doskonale wie nad czym muszę pracować i stara się abym robił ciągłe postępy, dlatego myślę, że to właśnie On miał największy wpływ na moje odrodzenie. Nie mogę oczywiście zapomnieć o atmosferze która panuje w naszej szatni. Nie ma żadnego znaczenia, że znamy się z niektórymi chłopakami długo, po prostu każdy kto przychodzi do zespołu może poczuć się jak między swoimi starymi znajomymi. To też jest bardzo ważne w każdym klubie, daje pewien komfort psychiczny i pomaga w dobrej postawie na boisku, a co za tym idzie także w zdobywaniu bramek.
- Czy jesteś zaskoczony tak dobrą postawą Unii najpierw w walce o awans do okręgówki i teraz już w jej rozgrywkach ?
  Jeżeli chodzi o sam awans do okręgówki to nie jestem zaskoczony. Mówiąc nieskromnie, od samego przyjścia do Unii ustaliliśmy o co walczymy i do czego dążymy. Postawiliśmy sobie poprzeczkę wysoko, ale przy odrobinie szczęścia się udało. A co do startu w klasie okręgowej to tu już przyznam, że jestem zaskoczony, i to bardzo. Planem było utrzymanie się w okręgówce i z czasem coraz lepsze wyniki. Tymczasem utrzymanie już sobie prawie zapewniliśmy, więc mówiąc, że jestem zadowolony to mało powiedziane.
- Teraz z nieco innej beczki. Powiedz czy uważasz, że dobrze się stało iż zamiast bramkarzem zostałeś napastnikiem ?
  Czasami sam sobie zadaję to pytanie. W treningu bramkarskim spędziłem 8 lat swojego życia, zaczynając od trampkarzy, poprzez juniorów a skończywszy w klasie okręgowej. Ale tak szczerze, to nie żałuję iż tak się stało, przynajmniej nauczyłem się trochę zachowań bramkarzy, co teraz pomaga mi w ich pokonywaniu i zdobywaniu bramek dla Unii. A czy zrobiłbym większą "karierę" jako bramkarz, tego się już nie dowiemy.
- Co według Ciebie jest Twoim największym atutem w grze, a nad czym musisz jeszcze pracować ?
   Zawsze powtarzano mi, że jak na mój wzrost jestem dość szybki, z czym nie zawsze się zgadzałem. Ale skoro tak twierdzono, to chyba coś w tym jest. Według mnie, największym atutem jest to, że jestem piłkarzem lewonożnym, chociaż niektórzy koledzy śmieją się, że jestem "wogólenożny" czyli "wcalenożny" ( śmiech ), a popracować muszę zdecydowanie nad skutecznością, bo mój dorobek mógł być znacznie okazalszy, oraz nad pokorą. Zdecydowanie za dużo kartek dostaję za dyskusje z sędziami i nad tym muszę najbardziej pracować, aby to moje złe zachowanie ograniczyć do minimum.
- Wiem, że oprócz gry w Unii, występujesz jeszcze w rozgrywkach halowych w drugoligowym Strzelcu Gorzyczki czy w jednej z drużyn Halowej Piłki Nożnej prowadzonej przez Podokręg Racibórz. Czy da sie to wszystko z dobrym skutkiem pogodzić ?
  Tak to prawda. Ciężko jest to pogodzić, ale jeszcze trudniej jest sobie odmówić ( śmiech ). W obu drużynach halowych także panuje świetna atmosfera i aż szkoda, żeby nie spotkać się z zawodnikami tych drużyn. Poza tym, w Strzelcu nie mamy za dużo treningów i z chłopakami traktujemy to tylko jako przyjemne hobby.
- Wielu trenerów jest przeciwnych grze swoich podopiecznych w halowej odmianie piłki nożnej. Czy oprócz zmiany pozycji na boisku przynosi ona Tobie jakieś korzyści ?
   Przynosi, i to bardzo wiele. Przede wszystkim nie wypadam z rytmu meczowego. Halowa piłka nożna jest dość szybkim sportem w którym trzeba z siebie dawać 100%  gdy się przebywa na boisku, nie ma chwili na odpoczynek, więc jest to też dobry sposób na podtrzymanie kondycji. W sumie to gra na hali pomaga po trosze we wszystkich elementach wyszkolenia piłkarskiego.
- Wróćmy jednak na zielone boiska. Powiedz na co stać Unię w tym sezonie ?
   Na pewno moja odpowiedź wywoła duże wątpliwości u wielu ludzi, ale odważę się powiedzieć, że Unię stać nawet na awans do IV ligi. Ale żeby tego dokonać trzeba przyłożyć się do zimowych treningów, a taktykę którą przygotuje nam trener trzeba umiejętnie przełożyć na boisko, no i w meczach o punkty zostawić na boisku kawał serca.
- A Ty, stawiasz sobie jakieś indywidualne cele ?
  Na razie o tym nie myślę, ale na pewno chciałbym zwiększyć procent wykorzystywania swoich dogodnych sytuacji, bo co prawda średnio jedna bramka na mecz to niezły wynik, ale wobec ilości  moich zmarnowanych sytuacji mogłoby być jeszcze lepiej, no i z pomocą kolegów  doprowadzić Unię na sam szczyt.
- Na koniec naszej rozmowy chciałbym zapytać Cię o gest, który demonstrujesz po zdobyciu bramki. Powiedz co on oznacza, no i może zdradzisz komu jest dedykowany ?
  Po zdobyciu bramki ogarnia mnie wielka radość, nie ważna jest stawka meczu, każda bramka cieszy mnie tak samo, a każdą bramkę dedykuję mojej narzeczonej, która bardzo mnie wspiera i w życiu i w sporcie, w tych radosnych ale i co najważniejsze i w tych gorszych chwilach. A sam gest to oczywiście "serducho"

- Dziękuję za rozmowę, i życzę Tobie aby wszystkie marzenia się spełniły, z czego na pewno cieszyć się będą wszyscy sympatycy naszego klubu.

 

WYWIAD Z BARTŁOMIEJEM SIKORSKIM, POMOCNIKIEM LKS UNIA TURZA

 

- Witaj Bartku. Jesteśmy praktycznie w połowie przygotowań do rundy wiosennej. Jak znosisz te zimowe treningi ?
  Pomimo niespełna 24 lat jestem już doświadczonym zawodnikiem i ostre zimowe treningi nie są mi obce. Najważniejsze, żeby było odpowiednie zróżnicowanie ćwiczeń, a o to trener Adamczyk potrafi zadbać. Na jego zajęciach nie można się nudzić, bo treningi nie są zbyt długie, ale za to intensywne.
- W zimowych sparingach imponujesz skutecznością, w każdym z czterech rozegranych do tej pory, zdobyłeś po jednej bramce. Czy to zapowiada lepszą pod tym względem rundę niż ta jesienna, kiedy to zdobyłeś tylko 3 bramki w 16 meczach ?
  Trudno to dzisiaj przewidzieć. Na pewno strzelone bramki cieszą, ale to nie jest najważniejsze kto je strzela. Ważne jest to, żeby Unia punktowała w każdym meczu mistrzowskim, a wtedy i ja będę zadowolony. Najważniejsze, by po meczu każdy zawodnik mógł spojrzeć w lustro i stwierdzić, że dał z siebie wszystko. 
- Ty jako jeden z nielicznych naszych zawodników nie pracowałeś jeszcze z trenerem Adamczykiem. Jakie są Twoje odczucia z tej współpracy ?
  Bardzo pozytywne. Trener Adamczyk jest bardzo dobrym szkoleniowcem i cieszę się, że mogę pod jego okiem rozwijać swoje umiejętności. Od tak doświadczonego trenera można się wiele nauczyć i na to przede wszystkim liczę.
- Wróćmy na chwilę do przeszłości. Przez długi okres swojej gry w piłkę byłeś zawodnikiem Odry Wodzisław. Jak wspominasz grę w juniorskich zespołach tego klubu ?
  Bardzo miłe i wesołe chwile przeżyliśmy z całym rocznikiem 1990-tym . Dużo zawdzięczam trenerowi Danielowi Trzasce i kierownikowi drużyny p. Januszowi Kuczokowi i myślę, że gdyby nie oni chyba nie grałbym na takim poziomie w piłkę. Bardzo ich szanuję za wkład jaki włożyli w moje piłkarskie ukształtowanie.
- Później w Odrze rozegrałeś bodajże 14 spotkań w I lidze, miałeś wtedy 20 lat. Gdyby nie rozpad Odry pewnie grałbyś tam do dzisiaj ?
  Pewnie tak. Mam ten klub w sercu, w Wodzisławiu się wychowałem, grałem w Odrze od 9 roku życia, dużo temu klubowi zawdzięczam i trochę szkoda, że jak dostałem szansę gry w I lidze to klub poszedł na dno. Wielu ludzi ma do mnie pretensje, że nie zostałem w klubie i nie grałem w C klasie, ale miałem wtedy swoje ambicje, byłem na testach m.in. w Zagłębiu Sosnowiec i choć byłem wychowankiem tego klubu chciałem grać na wyższym poziomie. Wierzę, że Odra wjedzie jeszcze na właściwe tory i będzie się wspinać coraz wyżej.
- W Odrze grałeś z kilkoma doświadczonymi piłkarzami. Czy jest wśród nich ktoś komu najwięcej zawdzięczasz ?
  Na pewno najwięcej zawdzięczam Krzysiowi Markowskiemu z którym znałem się najdłużej, a w dodatku grał on na podobnej pozycji co ja. Dostawałem od niego wiele rad i podpowiedzi jak zachowywać się w różnych boiskowych sytuacjach. Wykorzystywałem je potem na boisku, a teraz mogę przekazywać je dalej swoim kolegom z którymi obecnie gram, a także młodym adeptom futbolu z którymi mam okazję pracować.
- Po wspomnianym rozpadzie Odry wylądowałeś w Fortecy Świerklany, gdzie spędziłeś dwa sezony. Czy uważasz, że był to dobry wybór ?
  Myślę, że tak, choć na pewno myślałem wtedy, że stać mnie na grę w wyższej lidze niż okręgówka. Niestety jak to często w życiu bywa nie zawsze słońce świeci ( śmiech ). Do Świerklan trafiłem "na przyczepkę" do transferu Kamila Kuczoka z którym graliśmy długie czasy w Odrze ( śmiech ), ale nie mogę narzekać, grało mi się dobrze, awansowaliśmy do IV ligi.
- Kilku kolegów z którymi występowałeś w Odrze gra jeszcze na wysokim poziomie. Jak to się stało,że Ty grasz "tylko" w okręgówce ?
  "Tylko" albo "aż", to zależy jak na to spojrzeć. Często zawodnik gra tam gdzie go chcą, gdzie czuje się potrzebny w drużynie i tak właśnie jest ze mną. A kolegom z Odry zawsze będę kibicował, oby grali jak najdłużej i jak najwyżej. Najważniejsze jest zdrowie, bo tylko wtedy można myśleć o grze w piłkę "na poważnie" i tego wszystkim moim kolegom z boiska życzę.
- A co zadecydowało, że znalazłeś się w Unii Turza ?
  Głównie zadecydowało to, że mam tu "ziomków" takich jak "Kotek" czy "Strzelba" i to Oni nakłonili mnie do gry dla Unii. Bardzo ważne było także to, że przyjął mnie do zespołu trener Adamczyk. Teraz z przyjemnością zakładam koszulkę Unii i zawsze walczę o trzy punkty.
- Już raz, o czym wspominałeś, awansowałeś z Fortecą do IV ligi. Czy marzy Ci się podobny awans z Unią ?
  Marzy, i to bardzo. Najważniejsze by w to wierzyć, bo wiara czyni cuda. Mamy dobry zespół, który jest w stanie to osiągnąć, choć nie będzie łatwo, zresztą nikt tego nam nie obiecywał. Najważniejsze to mieć swój cel i do niego dążyć.
- A może Unia pójdzie śladami Fortecy i dopiero w następnym, czyli drugim sezonie w okręgówce dobitniej powalczy o awans ?
  Czas pokaże. Ja mogę ze swej strony obiecać, że wraz z kolegami w każdym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo, a wtedy kto wie co się wydarzy jak wygramy wszystkie ? (śmiech )
- Gdyby to się udało już teraz z pewnością łatwiej byłoby Cię zatrzymać w naszym klubie ?
  Pozwolisz, że na to pytanie nie odpowiem. Trudno jest teraz przewidywać co będzie za pół roku i składać jakieś deklaracje. Jak to mówią pożyjemy zobaczymy.
- Myślę jednak, że dobrze się czujesz w tej ekipie. Powiedz jak to jest być liderem Unii ?
  Każdy w takiej ekipie czułby się dobrze. Atmosfera przednia, jak jest czas na pracę to jest praca, jak na śmiechy to są śmiechy,  tak to powinno funkcjonować i tak właśnie funkcjonuje. Liderem nie byłem, nie jestem i nie będę, bo żółtej koszulki nie zakładam ( śmiech ). A tak na poważnie to jest nas jedenastu na boisku i każdy ma swoje zadanie do wykonania i stara się to robić jak najlepiej potrafi. Liderem tej drużyny nazwałbym raczej trenera Adamczyka, to On nas odpowiednio przygotowuje i ustawia na boisku, a my staramy się tylko spełniać te założenia.
- Bartek, powiedz skąd u Ciebie tak dobra technika piłkarska. Czy jest to tylko kwestia predyspozycji, talentu, czy może doszedłeś do tego żmudną pracą ?
  Na pewno samo z siebie to nie przyszło. Trzeba dużo trenować, żeby coś osiągnąć i to nie tylko w sporcie. Gdybym za "małolata " całymi dniami nie przebywał na boisku, to teraz ciężko by mi było podbić piłkę z 5 razy ( śmiech ). Piłka nożna jest moją pasją, kręciła mnie od początku i kręci dalej, na pewno miałbym w życiu trudniej gdyby tak nie było.
- Podobnie jak Paweł Kulczyk grasz również w halowej odmianie futbolu. Jako pasjonata piłki nożnej, nie będę pytał Cię czy sprawia Ci to radość, to oczywiste. Interesuje mnie co innego. Czy te wspólne granie z Pawłem w "halówce" pomaga Wam we współpracy także na zielonej murawie ?
  Myślę, że coś w tym jest, choć hala i boisko to dwa całkiem inne światy. A zresztą należałoby spytać "Kulaka" co o tym sądzi ( śmiech ). Graliśmy już razem pół sezonu w Świerklanach i to też na pewno procentuje, choć nie zawsze wszystko wychodzi tak jak by się chciało i wtedy lubimy sobie wszystko "wyjaśnić" ( śmiech )
- Masz jakieś marzenia dotyczące szczególnie zbliżającej się rundy ?
  Bardziej cele niż marzenia, bo te nie zawsze się spełniają. Ale o tym porozmawiamy po sezonie, bo nie warto zapeszać.
- Prawie wszyscy entuzjaści futbolu znają Twój boiskowy pseudonim. Skąd wziął się "Pele"
  To wymyślił mój dobry kolega, kiedy miałem  5 lub 6 lat, to on był moim pierwszym nauczycielem i to on dał mi taką "zajawkę". Niestety już nie może grać, miał ciężki wypadek, ale na moich meczach, jak tylko może to się pojawia i mocno mi kibicuje.
- Bartek, dziękuję za rozmowę i życzę Ci osiągnięcia założonych celów, bo myślę, że wtedy i my kibice Unii będziemy mieli powody do zadowolenia.

 

 

 

Najbliższe spotkanie

KS Skra CzęstochowaLKS Unia Turza Śląska
KS Skra Częstochowa   LKS Unia Turza Śląska
2017-10-21, 17:00:00


Statystyki przedmeczowe »

Reklama

Ostatnie spotkanie

LKS Unia Turza ŚląskaKS Stilon Gorzów Wlkp.
LKS Unia Turza Śląska 1:1 KS Stilon Gorzów Wlkp.
2017-10-15, 15:00:00
    relacja »
oceny zawodników »

Buttony

Najnowsza galeria

Unia Turza - Czarni Góral Żywiec 03.05.2015r. foto Andrzej Kwiatoń
Ładowanie...

Kalendarium

21

10-2017

sobota

22

10-2017

niedziela

23

10-2017

pon.

24

10-2017

wtorek

25

10-2017

środa

26

10-2017

czwartek

27

10-2017

piątek

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 792, wczoraj: 742
ogółem: 1 007 117

statystyki szczegółowe

Logowanie